środa, 20 kwietnia 2011

Ciągle pod górke!

Najgorszy dzień w moim życiu. 20.04.2011 - zapamiętam go do końca życia. Porządni obywatele zawsze dostają po uszach. W tym przypadku człowiek, nie zrozumiał człowieka. Chociaż przez chwile mogli wczuć się w naszą sytuacje i przypomnieć sobie, że również byli młodzi. Od samego początku miałam to gdzieś i nadal mam. Delikatnie mówiąc, panowie FUCK YEA!

wtorek, 1 lutego 2011

New Martha.

Czas na zmiany i to ogromne. Zacznę realizować postanowienia noworoczne. Chcę skończyć z chorowaniem, złymi nawykami i truciem się. Od zaraz potrzebna mi silna wola! Ostro biorę się do pracy, przyłożę się do nauki i pomocy w domu. Okropny wiek, już nie chcę tych 17 lat. To co się zaczęło, niech jak najszybciej się skończy. Nuda, nuda, nuda. Szkoda, że jestem taka tajemnicza i nic więcej nie potrafię z siebie wydusić. Tak bardzo pragnę obrotu chociażby o 180°, zacznę prowadzić kalendarz i skrupulatnie krok po kroku prowadzić do zmian. Zostały 2 i żegnaaaaaaaaaaajcie, forever!


Trzymajcie kciuki, o tak! :)

niedziela, 30 stycznia 2011

Boring Sunday.

Pobudka 7.15, kierunek łazienka i kościół. Jak dobrze w ten sposób, rozpocząć nudny niedzielny dzień. Zmęczona jestem nic nierobieniem i gapieniem się w telewizor. Od zawsze marzyłam o aktorstwie, jednak teraz kieruje swe kroki ku dziennikarstwie. Zakochałam się w książkach, uwielbiam je czytać i pobudzać swoją wyobraźnie. W głowie gotuje się już chęć do rozpoczęcia studiów, a następnie podjęcia pracy. Wiem, jeszcze długa droga przede mną, jednak już teraz zacznę szukać mocnego powołania do zawodu. Wieczorem się tutaj pojawię, muszę wam coś uświadomić i przekonać was do pewnych rzeczy.

Ps. Dzisiaj spadł mi tak ogromny kamień z serca, że nic więcej do szczęścia, nie jest mi potrzebne! :]

I love life! Buziaki.

sobota, 29 stycznia 2011

Career, love, family, money...

Milion myśli, stereotypów i dążenie do określonego celu. Kariera, miłość, rodzina, pieniądze. Co jest najważniejsze, bez czego ludzie nie potrafią żyć i czemu mogą się poświęcić? Na pierwszym miejscu stawiana jest we współczesnym świecie kariera. Wspięcie się na najwyższy szczebel, zarabianie grubych pieniędzy i popadnięcie w pracoholizm... Wszystko to niby dla rodziny, żeby zapewnić przyszłość dzieciom i wysłać je na studia. A gdzie jest dzieciństwo, które wspomina się przez całe życie? Zmiana opiekunki co miesiąc, brak kontaktu z rówieśnikami i prywatna szkoła dla kujonów i osób zadzierających nosa. Brak miejsca na wspólne rodzinne obiady, spacery i zwykłe oglądanie telewizji. Takie osoby często cierpią z tego powodu. Nie zaznały one rodzinnego szczęścia i wielkiej życiowej wartości. Ludzie którzy wychowali się w dobrych, pełnych miłości rodzinach szanują to jak największe dobro. Człowiek potrafi określić co jest złe, a co dobre. Na tej podstawie buduje listę swoich największych wartości. Czasami jednak nie zdaje sobie sprawy, że może nieraz stać ze sobą w sprzeczności. Tak więc, musimy pamiętać, że świat się zmienia i wraz z nim nasze wartości.

czwartek, 20 stycznia 2011

Dooobrze! :]

Inhalacja była, oddycham sobie swobodnie i jeszcze jutro siedzę sobie w domku. Zaległości w ogóle mnie nie ruszają. :] Napiszę swój ukochany francuski (tak, tak co za ironia -.-), polski i PO. Mam nadzieje, że ten przyszły tydzień zleci mi, tak samo szybko jak ten obecny. Potem ferie i kolejne starcie z imprezami. Oj już doczekać się nie mogę!! haha. :d Mam mnóstwo pomysłów na zdjęcia, brakuje mi swobody ruchu i możliwości realizacji. Jednak podpiszemy ponownie kontrakt i rozpoczniemy współpracę. ;) AAAAAAAAAAA! Zapomniałabym pochwalić się wam, że moja praca (jeśli chodzi o zdjęcia) została doceniona - pozytywnie. Fachowe oko ujrzało moje zdjęcia i bardzo się spodobały, używając stwierdzenia : 'Ktoś tu umie robić zdjęcia'. Tak więc jest mi niezmiernie miło i to mnie bardziej mobilizuje. No i tak jak mówiłam kupiłam 2 książki :


Także w weekend nie będę się nudziła.
Buziaki, dobranoc!

środa, 19 stycznia 2011

Gorączka środowej nocy - dosłownie! -.-

Jestem chora, znudzona i zmęczona. Ledwo oddycham i walczę z gorączką. Jednak problem tkwi w tym, iż chyba są to dopiero początki porządnej choroby. Potrzebuje inhalacji albo czegoś, co odpędzi kaszel i uczucie duszenia się. Postanowiłam, że kupie jutro 2 książki (które miałam zamiar już dawno nabyć) i przeczytam je w weekend, leżąc i kwicząc - tak samo jak obecnie. Hartujcie się moi drodzy i ubierajcie ciepło. Choroba to nic dobrego, nikomu nie polecam w okresie przed feriami, kiedy to w szkole jest taaaaaaaaaaaki nawał nauki i sprawdzianów. Jednak kto jak nie ja sobie z tym poradzi? Jestem już do tego przyzwyczajona i z tym oswojona. Wracam do łóżeczka z gorącą herbatą.

Dobranoc! :)

Wrrrr!

Zgłupiałam, mam mętlik w głowie i wszystkiego dosyć. Nie odbierajcie tego co zaraz napiszę, jako obrazę kogoś i to, że nie zwracam uwagi na krytykę. Jestem osobą, samokrytyczną i wiem kiedy skończyć, jeśli zabrnę za daleko. Ale nie zrobiłam nic złego, nie wywołałam wilka z lasu i to nie ja stworzyłam cały ten chory problem. Całą tą chorą sytuacje, z której nie wiem kiedy wyjdziemy. Może jedynym rozwiązaniem, będzie zakończenie starych znajomości. Zacznę nawiązywać nowe, stosowniejsze i rozpocznę kolejny - czysty etap w życiu. Insynuacje na mój temat, wtykanie nos i obgadywanie, jest męczące. Nigdy nie wtrąciłam się do cudzego związku i nie próbowałam zniszczyć szczęścia osób trzecich. Żyjmy własnym życiem, zaprzestańmy prowokacji i zacznijmy patrzeć realistycznie na innych. Przecież każdy doskonale wie jaka jestem i byłam kiedyś. Chcę wreszcie spokoju i mam taką ochotę napluć niektórym w twarz. Marzę wręcz o tym. Gdyby nie to, że jestem chora i nie mogę wyjść z domu, dawno bym to zrobiła. Wysiadam powoli i dłużej tak się nie da!

Dobranoc!